Jak ułatwić życie dyskryminowanym deweloperom? Wyjaśnia mieszkaniec

– Wszystkim tym, którym rosnące drzewa działają na nerwy, a także deweloperom, serdecznie gratuluję, że do swoich przekonali zdecydowaną większość rady, a także wójta – pisze w liście do naszej redakcji mieszkaniec Chotomowa. W ten sposób odnosi się do podejmowanych uchwał o przystąpieniu do zmiany miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, które w przyszłości mają pozwolić na dogęszczanie terenów w gm. Jabłonna i budowanie domów na tzw. mikrodziałkach.

Poniżej publikujemy nadesłany list.

Nadmiar drzew i niedostatek deweloperów problemem w rozwoju gminy

Mieszkańcy Chotomowa borykają się z różnymi problemami. Ktoś narzeka na infrastrukturę, ktoś na nieustające podwyżki, a jeszcze inni smog sytuujący Chotomów w gronie najbardziej zasmrodzonych miejscowości na północ od Warszawy, śmieci w okolicznych lasach, stale wzrastający ruch samochodowy, na niezrozumiałe wydatku Urzędu Gminy, czy też zaniechania urzędu. Jednakże mało osób zdaje sobie sprawę, że ich prawdziwym problemem są drzewa – jest ich w Chotomowie zdecydowanie za dużo, a także zbyt małe zagęszczenie zabudowy. Przeciętny Kowalski w życiu nie zdałby sobie sprawę, że posiada tak istotne dla siebie bolączki. Od czego ma jednak swoich przedstawicieli w radzie gminy, troszczących się o dobrobyt i wygodne życie mieszkańców gminy. Dobrze, że tacy ludzie jak Radomir Czauderna z Dąbrowy Chotomowskiej, z Jabłonny Adam Piątkowski, Tomasz Wodzyński, Dorota Kobus, Wojciech Nowosiński, Adam Piątkowski, Artur Szymkowski, Mirosław Urbański, Tomasz Wodzyński, z Chotomowa Aneta Mrozek, Tomasz Rybałko i Bogumiła Majewska, Hanna Grzelak ze Skierd, Joanna Doktor z Trzcian, potrafią wskazać Kowalskiemu jego kluczowe problemy egzystencjalne związane z nadmiarem w gminie drzew i zbyt małym zaludnieniem, które w gminie wynosi zaledwie 285,5 osób/km², przy średniej krajowej 123 osób/km².

Za największy niedostatek obowiązujących planów zagospodarowania przestrzennego uważałem, że takich działek jest zdecydowanie za mało. W swoim zaślepieniu nie dostrzegałem tragedii deweloperów, niemogących zabudować całej gminy domami na mikrodziałkach, a nie cierpiących na dendrofobię, a więc strach przed drzewami. Problemami, tych wszystkich pomijanych w mojej znieczulicy ludzi, dostrzegli świetli radni, co uzewnętrzniło się przyjęciem przez nich kilku uchwał o przystąpieniu do zmiany miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego.

Sprecyzowanie kluczowego problemu dla mieszkańców gminy, o czym oni sami zapewne nie mają jeszcze pojęcia, nastąpiło w grudniu 2020 roku. Wówczas to radni przyjęli stosowne uchwały o potrzebie zmian miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego dla Dąbrowy Chotomowskiej i północnej części Chotomowa, północnej części Janówka Drugiego, części Trzcian i części Bożej Woli. W artykule zaprezentuję zmiany dotyczące pierwszego przypadku, co jest spowodowane dwoma kluczowymi sprawami. Pierwszą, najważniejszą, jestem mieszkańcem tej części gminy, a po drugie sołtysem Dąbrowy Chotomowskiej jest Radomir Czauderna, nazwijmy go eufemistycznie „bliskim współpracownikiem” Jarosława Chodorskiego, który bez aprobaty wójta nie podejmuje decyzji.

Radni nie są jednak w cienie bici i ukryli kluczowy powód chęci zmiany planów. Jednak zrobili to niezwykle siermiężnie, no bo cóż czytamy w uzasadnieniu? Otóż, że trzeba zmienić plan wielkiego obszaru ze względu na chęć uregulowania przebiegu ul. Kolejowej, lub też ze względu na jedną działkę, na której gmina chce realizować cele społeczne. Trzeba uznać te argumenty za absurdalne, bo nigdzie nie zmienia się planów dla całej miejscowości ze względu na drogę gminną lub jedną działkę. Prawdziwy cel zmiany planów ukrywa się w stwierdzeniu, że dotychczasowe plany „nie odpowiadają dzisiejszym potrzebom mieszkańców i inwestorów i zbyt mocno ograniczają możliwości zabudowy działek” – zaś owe potrzeby są wiadome, powycinać drzewa i pobudować domy na mikrodziałkach, co też odnajdujemy w założeniach nowych planów.

Należy na marginesie podkreślić ważny fakt. Odlesienie działek jest procesem jednostronnym. Działkę, która w przeszłości została zakwalifikowana jako działka budowlana, nie można w następnym planie zagospodarowania przestrzennego przekształcić w działkę leśną. Znaczy, teoretycznie jest to możliwe, ale wiązałoby się to z wielkimi odszkodowaniami wypłacanymi przez gminę ich właścicielom, które, w zależności od liczby działek, które uczyniono by leśnymi, szłyby w wiele milionów złotych. W dotychczasowym planie zagospodarowania przestrzennego ochronę drzew zapewniały działki leśne, na których nie można się wybudować i mają pozostać zalesiono, a także działki leśne przeznaczone pod zabudowę jednorodzinną, na której las ma stanowić minimum 50% jej powierzchni.

Co więc postanowili radni, aby ułatwić życie tak obecnie dyskryminowanym deweloperom? Wiele. Zlikwidowali m.in. istnieje działek leśnych przeznaczonych pod zabudowę jednorodzinną. Teoretycznie więc, może się zdarzyć, że na żadnej działce budowlanej nie będzie ani jednego drzewa, bo radni zlikwidowali jedyny rodzaj działek budowlanych, których je wymagał i to na 50% jej powierzchni. Drugim problemem, który trapił mieszkańców Chotomowa, a z którym poradzili sobie radni był zbyt duży obszar wymaganej minimalnej powierzchni „biologicznie czynnej”, a więc np. trawników, czy ogródków. W konsekwencji postanowili go zmniejszyć z 60% powierzchni działki budowlanej do 50% – wiadomo im mniej trawników, tym lepiej dla deweloperów, którzy mogą jeszcze bardziej skoncentrować zabudowę. No i jeszcze gwóźdź programu naszej rady – wielkość działek. Dotychczas minimalna powierzchnia działki wynosiła 1000 m2 dla domów w układzie wolnostojącym i 800 m2 w układzie bliźniaczym. Te „niewiarygodnie” wielkie działki spędzały sen z oczu deweloperom, jakież to marnotrawstwo terenu! Rada poruszona ich tragedią postanowiła wyjść im naprzeciw i zmniejszyła minimalną wielkość działki dla pierwszego typu domów do 800 m2 i, uwaga, zaledwie do 400 m2 dla działki przeznaczonej pod bliźniaka. Weźmy teraz największy w Chotomowie obszar, który w dotychczasowych planach jest oznaczony jako działka leśna przeznaczona pod zabudowę jednorodzinną. Znajduje się on między ul. Fiołkową i Dworcową i ma obszar ok. 3 hektarów, tj. 30000 m². Biorąc pod uwagę obecne plany można tam wybudować, to przy największym zagęszczeniu można wybudować tam maksymalnie 20 domów, a powierzchnia leśna musi wynosić przynajmniej 15000 m². Po wprowadzeniu zmian proponowanych przez radnych istnieje możliwość, że obszar ten zostanie zabudowany przez 75 bliźniaków, a wszystkie znajdujące się tam drzewa zostaną wycięte.

Wszystkim tym, którym rosnące drzewa działają na nerwy, a także deweloperom, serdecznie gratuluję, że do swoich przekonali zdecydowaną większość rady, a także wójta. Reszcie mieszkańców gminy można powiedzieć jedynie to, że każda społeczność ma taką władzę, na jaką zasługuje. Widocznie my nie zasługujemy na kogoś innego niż obecni włodarze gminy. Patrząc jednak na działania mieszkańców Przylesia, którzy z zaangażowaniem walczyli o utworzenie własnego sołectwa, a także żenujące zachowanie wójta w sprawie konsultacji społecznych, żywię przekonanie, że napływający do gminy nowi mieszkańcy, będą już zasługiwać na kogoś lepszego.

Pan Adam
mieszkaniec Chotomowa

Komentarze

  • 15 maja 2021 at 06:38
    Link

    Szykuje się zmiana planu zagospodarowania ale i lokatorów urzędu – notoryczny brak pomysłu co dalej a jak coś im się przyśni to aż strach żartować .

    Odpowiedz
  • 15 maja 2021 at 13:22
    Link

    jak widać na zdjęciu na wygląd trzeba zapracować cyt. Irena Kwiatkowska.

    Odpowiedz
  • 16 maja 2021 at 08:53
    Link

    Żeby gmina mogła dostosować się do Legionowa, najpierw trzeba wyrównać wiedzę, a tej widać brakuje na każdym kroku. Mamy przewodniczącego rady dewelopera (buduje domy). To czego się dziwicie? Niestety ta rada ciągle zawodzi mieszkańców. Jednak mamy to na co zasługujemy. Wójta i radnych wybraliśmy my. Teraz możemy się tylko przypatrywać jak z zielonej gminy tworzą betonową mekkę dla developerów. 3 lata do wyborów, pozostaną po nich długi do spłacenia i betonowy krajobraz. A naszymi drogami nikt nie potrafi się zająć, bo po co? Wójt, albo czyta wiersze na pokaz, albo pojawia się na spotkaniach żeby go zobaczyli, a to co ma wpisane w kompetencje (czyli drogi) ma gdzieś, za przeproszeniem. Liczy się lans li tylko.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *