Kurier Jabłonny

Jabłonna Pogoda na 3 dni
AktualnościJabłonnaNa sygnaleWydarzenia

Granat z czasów wojny na Wiśle. Znalazł go podczas poszukiwań zaginionego syna

Szukał śladów, które mogą pomóc wyjaśnić zaginięcie jego syna. Tymczasem na jednej z wysp na Wiśle w Jabłonnie znalazł granat ręczny prawdopodobnie z czasów II wojny światowej. Na miejsce ściągnięto policję, strażaków i saperów.

Do niebezpiecznego odkrycia doszło w sobotę, 12 września. Daniel Dymiński prowadził kolejne poszukiwania swojego zaginionego syna Krzysztofa. Na jednej z wysp na wysokości Jabłonny zauważył przedmiot przypominający granat.

Według jego relacji mógł to być model RG-42 z czasów II wojny światowej. O godz. 14.17 zadzwonił na numer alarmowy 112 i przekazał dokładną lokalizację znaleziska. – Po upewnieniu się, że służby zabezpieczą teren, kontynuowaliśmy nasze działania – napisał na Facebooku Daniel Dymiński.

Na miejscu pojawili się policjanci, strażacy z OSP Jabłonna i saperzy. Teren został zabezpieczony, a niebezpieczny przedmiot przejęli specjaliści.

Niski stan Wisły odsłania nie tylko historię

Granat znalazł się na powierzchni przez bardzo niski stan Wisły. Woda odsłania dziś miejsca, które przez większość czasu są całkowicie niedostępne. Tego samego dnia Daniel Dymiński natrafił też na starą łódź w rejonie Kępy Kiełpińskiej. W tej sprawie powiadomił konserwatora zabytków.

Takie odkrycia mogą jednak być śmiertelnie niebezpieczne. Daniel Dymiński apeluje, by nie dotykać podejrzanych, skorodowanych przedmiotów przypominających amunicję lub uzbrojenie. W takiej sytuacji trzeba odejść w bezpieczne miejsce i zadzwonić pod numer 112.

Ojciec wciąż szuka Krzysztofa

Jego syn Krzysztof Dymiński zaginął 27 maja 2023 roku. Około godz. 3.50 wyszedł z domu i nikomu nie powiedział, dokąd idzie. Ustalono, że dotarł do Warszawy. Ostatni raz był widziany ok. godz. 6.00 rano na Moście Gdańskim. Od tamtej pory nie skontaktował się z rodziną ani znajomymi. Jego rodzice od ponad trzech lat próbują ustalić, co stało się z ich synem.

Daniel Dymiński regularnie wraca na Wisłę i przeszukuje kolejne miejsca. Tym razem rzeka odsłoniła granat z czasów wojny. Najważniejszego śladu wciąż jednak nie ma.

Fot. Daniel Dymiński / Facebook