Kurier Jabłonny

Jabłonna Pogoda na 3 dni
AktualnościChotomówInwestycjeWydarzenia

Chotomów ma pierwszą publiczną toaletę. Szkoda tylko, że zamkniętą

– Powstała pierwsza toaleta publiczna w Chotomowie – pochwalił się w jednym z podcastów wójt Jarosław Chodorski, opowiadając o parkingu przy stacji PKP Chotomów. Ta inwestycja to bez wątpienia powód do dumy, bo nie każda miejscowość w Polsce posiada tego typu infrastrukturę. Problem zaczyna się jednak, gdy ktoś chce z niej skorzystać, ponieważ z toalety w Chotomowie… nie można.

Choć budynek z toaletą, o której mówił wójt, stoi – mieszkańcy i pasażerowie korzystający ze stacji kolejowej natrafiają na zamknięte drzwi. Podobnie wygląda sytuacja ze stacją ładowania pojazdów elektrycznych, którą wójt również wymieniał jako jeden z elementów nowoczesnej infrastruktury przy PKP Chotomów. Z niej także nie można skorzystać.

Kompleksowa inwestycja dla mieszkańców

W tym samym podcaście Jarosław Chodorski podkreślał, że parking został zaprojektowany jako kompleksowa inwestycja. – 140 miejsc, w tym ponad 10 dostosowanych dla osób niepełnosprawnych. Dostosowana toaleta, wiaty przystankowe, przystanek, stacja ładowania dla pojazdów elektrycznych, więc to jest cały kompleks do korzystania dla mieszkańców – mówił wójt.

Słowa te brzmią przekonująco. Trudno jednak nie zauważyć, że akurat dwa najbardziej charakterystyczne elementy tego kompleksu pozostają niedostępne dla mieszkańców. Toaleta jest zamknięta, a stacja ładowania pojazdów elektrycznych cały czas zafoliowana. Może to dziwić, biorąc pod uwagę zapewnienia wójta.

– Gmina ma ponadto prawo użytkowania: budynku toalety, wiat rowerowych i wiaty autobusowej, obiektów małej architektury i stacji ładowania pojazdów – informował pod koniec kwietnia Jarosław Chodorski.

Dlaczego mimo to, nie można korzystać z toalety i stacji ładowania? Nie wiadomo.

 

Sukces czy finansowa wpadka?

Parking przy PKP Chotomów miał być wizytówką inwestycyjnej skuteczności. Dziś staje się symbolem urzędniczego bałaganu: najpierw była zapowiedź pozyskanych milionów i budowa stacji przesiadkowej, potem zamknięcie inwestycji dla kierowców, nakładanie mandatów i kar, siłowe „otwarcie” parkingu przez wójta i zmniejszenie unijnej dotacji dla gminy. Niestety, nadal realna jest możliwość utraty kolejnych środków zewnętrznych. Gmina ma czas do końca roku na zdobycie pozwolenia na użytkowanie parkingu. Jeśli tego nie zrobi, możliwe, że trzeba będzie zwrócić ponad 3,4 mln zł już wypłaconego dofinansowania.

– Inwestycja została zrealizowana w 100 procentach, natomiast pojawił się problem przy odbiorze tej inwestycji – mówił w jednym z podcastów Jarosław Chodorski. – Jest to jedna z drobnych inwestycji, a odnoszę wrażenie jakbyśmy tu elektrownię atomową budowali – dodawał.