Kurier Jabłonny

Jabłonna Pogoda na 3 dni
AktualnościPowiat LegionowskiSliderSport

„Chcę, żeby Legionowo słynęło z Garda Fight Night”. Marcin Ochtabiński o gali i legionowskich wojownikach

Już 22 maja w Legionowie odbędzie się Garda Fight Night 2. Mocne nazwiska, utalentowani zawodnicy, walka o pas i wielkie emocje – tego właśnie mogą spodziewać się kibice sztuk walki. – Chcę, żeby wszyscy mówili o tej gali jeszcze długo po jej zakończeniu – podkreśla Marcin Ochtabiński, organizator GFN2.

Skąd pomysł na organizację Garda Fight Night 2 – Legionowska Gala Sportów Walki?
Marcin Ochtabiński: W Legionowie, powiecie i okolicy brakowało imprezy typowo miejskiej związanej ze sportami walki. Jeśli nasi zawodnicy chcieli brać udział w galach, musieli jeździć po Polsce. Do nas przyjeżdżały zewnętrzne organizacje, które robiły imprezy, ale one nie były nasze i nie wspierały miejscowych zawodników. Dlatego zależało mi, żeby zrobić tutaj szczebel pomiędzy ligą amatorską, a zawodową, żeby młodzi fighterzy mogli na poziomie półzawodowym zdobywać doświadczenie takie jak na galach zawodowych. Oczywiście, mogą przegrywać, mogą wygrywać, ale dzięki temu coraz pewniej czują się w klatce. Gdy zdecydują się przejść na zawodowstwo, to po prostu są już u siebie…

To kiedyś może być ich atutem?
Tak. Podam przykład, gdy w moich rocznikach zawodnik zdejmował ochraniacz z głowy czy piszczeli i wchodził na galę zawodową, to zderzał się z kamerą i publicznością zupełnie inną niż ta na sali gimnastycznej. Nie był na to przygotowany. Stąd miałem pomysł, żeby tę galę zorganizować dla Legionowa, powiatu i okolic. Po to, żeby dawać szansę miejscowym zawodnikom i klubom, aby było ich coraz więcej. Chciałbym, by dzięki tej imprezie młodzi ludzie chętniej przychodzili na treningi. Jak będą dobrzy na zajęciach, to Garda ich zauważy i pozwoli pokazać się przy swojej publiczności…

Ile zawodników wystąpi na Garda Fight Night 2, która odbędzie się już 22 maja?
Będzie 22 zawodników, a to oznacza 12 pojedynków, w tym 1 finałowy. W narożniku czerwonym będą gospodarze, w niebieskim goście. Kartę gospodarzy chciałem zbudować jak najbardziej z Legionowa i okolic, aby to byli tutejsi zawodnicy. Oczywiście, nie jest to proste, jednak w miarę możliwości zasiliłem Garda Fight Night nawiązaniem współpracy z Polskim Związkiem Kickboxingu, żeby urozmaić galę i nie było tu tylko MMA, ale też K1. Mogę powiedzieć, że walki będę robił na przemian. Poza tym zrobienie dwóch sportów walki jest bardziej widowiskowe, bo mamy dwie dyscypliny, a w przyszłości myślę, żeby dołączyć do tego jeszcze boks.

Wielu kibiców szykuje się przede wszystkim na walki Kacpra Knaubera i Jana Sztejnerta. Wiem, że ze względu na ich spore umiejętności, nie było łatwo znaleźć przeciwników.
Mieliśmy sytuację, że wypadła nam walka od Kacpra Knaubera i nikt nie chciał się z nim bić zawodowo, chociaż on jest debiutantem. W semi-pro ma 4:0. W końcu zgodził się Sheykh Nurani Akhmadov, który ma już 4 walki zawodowe. Przyjął propozycję, bo po prostu nie kalkuluje i chce walczyć. Kacper tak samo, mimo że debiutuje, zgodził się na tę walkę bez żadnego wahania. Podobnie dla Jana Sztejnerta ze Skierd nie mogłem znaleźć miejscowego przeciwnika, ale znalazłem zawodnika z Radomia.

Na kogo jeszcze zwykły kibic powinien zwrócić uwagę?
Zacznę od samego dołu drabinki, to jest od Kacpra Nowakowskiego, który ma 16 lat i zaczął dość wcześnie. Drugim zawodnikiem jest Kuba Szarnecki, mocno rozpoznawalna postać w Legionowie. Walczy o pas z Ukraińcem Dmytro Chernikovem. Musi stoczyć pojedynek półfinałowy i podejść do niego taktycznie, aby za kolejne 8 walk wyjść na walkę wieczoru i walczyć o pas z drugim finalistą. Trzeba też zwrócić uwagę na pochodzącego z Kirgistanu Emira Mamytova z Aligatores Warszawa. Kolejnym zawodnikiem jest Dawid Oczkowski, którego zaangażowałem z poprzedniej Gardy – z zawodników spoza Legionowa, jest dla mnie najbardziej interesujący. Będą walczyć też dwie dziewczyny. Chcę pokazać, że one także potrafią dobrze się bić.

Wracając do Kuby Szarneckiego, wystąpi w turnieju o pas. Czy możesz powiedzieć coś więcej na temat tego turnieju?
To jest bardzo wymagające wyzwanie, ponieważ zawodnik musi nie dość, że pokonać pierwszego przeciwnika, to jeszcze tak rozłożyć siły, by zachować ich jak najwięcej na pojedynek finałowy i tam zwyciężyć. Na pierwszej gali nie było turnieju o pas, teraz jednak będzie. Dlaczego postanowiłem zrobić turniej 77 kg? Ponieważ sam walczyłem w tej wadze i zawsze chciałem mieć taki pas. Zrobiłem to trochę pod siebie (śmiech – red.), drugi pas planuję na Garda Fight Night 3, mam nadzieję, pod koniec roku.

A kim jest Marcin Ochtabiński i dlaczego zdecydował się zorganizować galę w Legionowie, a nie na przykład gdzieś indziej na Mazowszu?
W Legionowie mieszkam już dość długo, po drugie walczyłem tutaj na galach i Arena zawsze mi się podobała. Po trzecie, od 15 lat jestem związany z legionowskim klubem Tajfun. Dlatego Gardę chciałem rozwijać właśnie tutaj. Zajawkę na sztuki walki mam od 7. roku życia. Zaczynałem od zwykłej samoobrony. Trenowałem też na siłowni, boks, muay thai, później jiu-jitsu u Mirka Oknińskiego, aż w końcu zapaliła mi się lampka, że chcę trenować MMA. Z kolei organizacja imprezy to zupełnie coś innego niż gdy przygotowywałem się do walki jako zawodnik. Tu też jest adrenalina, ale jednocześnie występuje mnóstwo różnych rzeczy do połączenia w jedną całość, aby wszystko to wyszło. W tę imprezę wkładam całego siebie. Co więcej, życie prywatne odstawiłem na bok. Pracuję 48/24, żeby ta gala była jak najlepsza i żeby mówili o niej jeszcze długo po jej zakończeniu.

Poza tym jestem trenerem personalnym w sportach sylwetkowych oraz w sportach walki. Prowadzę zajęcia z dziećmi i uwielbiam wprowadzać je w świat MMA czy jiu-jitsu. Te dzieci wejdą ze mną i przedstawię je na Arenie. Po gali zakładam sekcję dla dzieciaków pod MMA od 5. roku życia w Tajfunie Legionowo, gdzie będę prowadził zajęcia grupowe i personalne.

Na koniec rozmowy, powiedz dlaczego warto przyjść na Garda Fight Night 2?
To będzie największe wydarzenie sportowe w tym roku, jakie Legionowo może sobie wyobrazić. Przyjdźcie zobaczyć, jak wyglądają sporty walki. Zapewniam, że to nie jest przemoc – zawodnicy mają ogromny szacunek do siebie i do swojej ciężkiej pracy. Na treningach zostawiają serce, kochają to robić, nawet jak boli. Gala ma też zachęcać dzieci do rozwoju – pomimo że to jest walka, to uczy ona spokoju, dyscypliny, determinacji, nauki przegrywania i wygrywania oraz szacunku do drugiego człowieka. Wspierajmy swoich fighterów w walce z gośćmi. Bilety są jeszcze w sprzedaży, choć już ich nie zostało za dużo. Dodam, że moim celem jest to, żeby Legionowo słynęło z gali Garda Fight Night. Planuję też zrobić coś dodatkowo do gali. To będzie coś dużego, co połączy to wszystko w całość. Chcę to zrobić dla młodzieży, ale także dla jeszcze młodszych i dla mniej doświadczonych w Legionowie i w innych gminach. Niedługo o tym usłyszycie, ale to już po gali.

Dziękuję za rozmowę.