Awantura na zebraniu w Dąbrowie Chotomowskiej. Były przepychanki i ostre słowa
Awantura, przepychanki i konflikt o blisko 80 tys. zł. Zebranie wiejskie w Dąbrowie Chotomowskiej ze spokojnej rozmowy o funduszu sołeckim zamieniło się w pełną emocji kłótnię. Sołtys Marek Kowalczyk opublikował oświadczenie, w którym pisze o „próbie przejęcia zebrania”. Z kolei część mieszkańców publicznie podważa sposób, w jaki nie dopuszczono jednego z wniosków do głosowania. Kto ma rację?
Zebranie wiejskie w Dąbrowie Chotomowskiej odbyło się w środę, 9 września. Mieszkańcy sołectwa mieli zdecydować, na co przeznaczyć 79 275,10 zł z funduszu sołeckiego na 2027 rok.
Dwa wnioski, jeden nie do głosowania
Były dwa różne pomysły na wydanie tych samych pieniędzy. Jeden z wniosków zgłosił sołtys Marek Kowalczyk, drugi radny i były sołtys Radomir Czauderna. Różniły się tym, na co miały zostać przeznaczone środki.
– Z uwagi na uchybienia formalne, wniosek złożony przez Radnego Czaudernę nie został poddany pod głosowanie, lecz przekazano go według właściwości – napisał na Facebooku Marek Kowalczyk.
I właśnie ta decyzja mocno podgrzała atmosferę. Część mieszkańców przekonywała, że wniosek został złożony prawidłowo i powinien być głosowany. Jedna z mieszkanek publicznie zażądała od sołtysa wskazania podstawy prawnej takiej decyzji.
– Panie Marku. Czy ja bym mogła poznać w końcu jakąkolwiek podstawę prawną, w oparciu o którą nie poddał Pan pod głosowanie prawidłowo złożonego wniosku mieszkańców. Połowa sali wyszła z zebrania na znak protestu wobec takiego postępowania oraz w związku z tym, że nie był Pan w stanie w żaden sposób uzasadnić niepoddania wniosku mieszkańców pod glosowanie – napisała zdenerwowana.
Z drugiej strony pojawiały się głosy, że wniosek nie był kompletny i dlatego nie mógł zostać przegłosowany.
Oświadczenie sołtysa
Po zebraniu Marek Kowalczyk opublikował oświadczenie. Napisał w nim, że część osób miała próbować „przejąć zebranie”, aby doprowadzić do głosowania swojego wniosku. Zarzucił też niektórym uczestnikom niestosowanie się do porządku spotkania, zakłócanie jego przebiegu oraz agresywne i obraźliwe zachowania.
Według sołtysa atmosfera była tak napięta, że wójt miał nawet rozważać zasadność swojej dalszej obecności na zebraniu.
Przepychanki na zebraniu
Na samym zebraniu miało dojść do niepokojących scen. Z relacji uczestników wynika, że doszło do kłótni i przepychanek.
Radny Sylwester Machnio opisywał później, że jedna z kobiet miała zostać obrażona, a on sam stanął pomiędzy uczestnikami konfliktu. – Można nawet powiedzieć że doszło do rękoczynów (przepychanek) i gdyby nie moja fizyczna obecność pomiędzy stronami to nie wiem jak by to się skończyło – napisał na Facebooku.
W pewnym momencie radny również miał wdać się w ostrą wymianę zdań z dwoma mężczyznami. Później miał przyznać, że poniosły go emocje i przeprosić za swoje zachowanie.
– Emocje tego typu były nikomu niepotrzebne ale proszę pamiętać, że zostały wywołane bezpodstawnym niedopuszczeniem wniosku mieszkańców pod głosowanie. Masę osób to bardzo zdenerwowało. To był bardzo duży błąd i brak szacunku dla tych mieszkańców, którzy się pod tym wnioskiem podpisali – stwierdziła jednak z mieszkanek.
Nie ma jednej zgodnej wersji tego, kto doprowadził do awantury na zebraniu. Jedno jest pewne – emocje w Dąbrowie Chotomowskiej nie wzięły się znikąd. Od dłuższego czasu iskrzy między zwolennikami obecnego sołtysa Marka Kowalczyka a osobami popierającymi poprzedniego sołtysa Radomira Czaudernę. Wrześniowe zebranie tylko pokazało, że ten spór wciąż jest bardzo żywy.
Fot. Kurier Jabłonny / Sołectwo Chotomów / Sołtys Sołectwa Dąbrowa Chotomowska


