Kabaret w Kobyłce. Wisła przegrywa 0:1
Mecz Wicher Kobyłka – Wisła Jabłonna rozegrano w anormalnych warunkach. Deszcz i silny wiatr powodowały, że na boisku grać można było tylko w środkowej strefie. Na bokach, gdzie było jezioro, piłka stawała w miejscu, a akcjami rządził przypadek. Zwyciężyła drużyna, która pierwsza strzeliła gola.
To nie był mecz piłki nożnej, tylko kabaret pod batutą sędziów, którzy nie dość, że pozwolili grać w takich warunkach, to jeszcze swoimi decyzjami doprowadzali na obu ławkach rezerwowych do ciągłego napięcia.
Wisła zagrała na maxa, zostawiła sporo serducha na boisku, starała się kreować akcje, ale boisko, a raczej jezioro, bo inaczej tego nie można nazwać ,na grę nie pozwalało. Jedynie środkowa strefa boiska była jako tako zdatna do gry. Piłka zatrzymywała się w miejscu, nie można było przyspieszyć z akcją, bo każdy dbał o to, by nie połamać sobie nogi lub innej części ciała. Każda dobrze zapowiadająca się kontra kończyła się zatrzymaniem piłki w wodzie. Mimo to sędziowie dopuścili boisko ze sztuczną nawierzchnią do spotkania. Pytanie – czym się kierowali podejmując taką decyzję? Na pewno nie piękn

