Chaos przy PKP Chotomów. Kierowcy nie boją się mandatów i parkują na zamkniętej stacji przesiadkowej

Mimo że na stacji przesiadkowej przy PKP Chotomów zamontowane są znaki zakazu zatrzymywania się na zatokach postojowych, to wielu kierowców nadal pozostawia tam swoje auta. Ryzykują mandaty karne i trudne rozmowy z policjantami. Nie mają jednak wyboru, ponieważ parking cały czas jest zamknięty, a spieszą się do pracy i muszą zdążyć na pociąg. Zanosi się na to, że ten bałagan potrwa jeszcze długo.

Parking przy ul. Kolejowej, Sielskiej i Rajskiej w Chotomowie został w wakacje wyłączony z użytkowania. Decyzja Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego, w konsekwencji zamknięcie przez Gminę Jabłonna parkingu, sparaliżowały funkcjonowanie lokalnej stacji przesiadkowej przy PKP Chotomów. Miejsce, które miało być ułatwieniem dla mieszkańców dojeżdżających do Warszawy, od miesięcy nie spełnia swojej roli.

Kara 70 tys. zł i widmo utraty kilku milionów

Urząd Gminy został obciążony karą w wysokości 70 tys. zł za dopuszczenie do użytkowania inwestycji bez uzyskania decyzji o pozwoleniu na użytkowanie. Karę nałożył PINB.

– Postanowienie dotyczyło wymierzenia inwestorowi – Wójtowi Gminy Jabłonna kary w wysokości 70.000 zł. (słownie: siedemdziesiąt tysięcy złotych) z tytułu przystąpienia do użytkowanie bez ostatecznej decyzji o pozwoleniu na użytkowanie obiektu – rozbudowy drogi gminnej ul. Kolejowej, budowy drogi gminnej ul. Sielskiej i Rajskiej wraz infrastrukturą na terenie działek nr ew. 941/20, 941/21, 940/3, 940/22, 939/17, 938/16, 937/7, 936/4, 936/7, 934/6, 939/20, 2300, 2299, 2040 i 1016 obręb 3 położonych w miejscowości Chotomów, gmina Jabłonna – czytamy w dokumentacji przesłanej przez PINB radnemu powiatowemu Karolowi Urbaniakowi.

To jednak nie koniec możliwych konsekwencji. Inwestycja miała być współfinansowana ze środków unijnych – blisko 3,8 mln zł. Jeśli uchybienia potwierdzą się na dalszych etapach postępowania, gmina może zostać zobligowana do zwrotu części lub nawet całości przyznanego dofinansowania.

Mieszkańcy tracą cierpliwość

Z każdym miesiącem narasta frustracja mieszkańców, którzy korzystali (lub korzystają nielegalnie) z parkingu jako punktu przesiadkowego. W ostatnich dniach pytania o przyszłość tego miejsca ponownie pojawiły się na lokalnych forach. Jeden z mieszkańców zwrócił się wprost do sołtysa:

– Ponieważ w ostatnim czasie pojawiły się nowe znaki zakazu zatrzymywania wzdłuż ul. Kolejowej, na wysokości peronu kolejowego oraz dalej w kierunku Dąbrowy, proszę Pana Sołtysa Andrzej Dybowski o informację kiedy ta sytuacja ulegnie sanacji? Ludzie chcą dojeżdżać wygodnie do pracy, a nie zastanawiać się każdego dnia czy zastaną karteczkę z informacją o konieczności wycieczki na komisariat Policji. Czy prace mające na celu usunięcie nieprawidłowości stwierdzonych przez PINB zostały już przez Gminę zlecone? – pytał mieszkaniec.

To pytanie dobrze obrazuje nastroje lokalnej społeczności – mieszkańcy czują się pozbawieni realnych informacji i perspektyw na poprawę sytuacji.

Jest zakaz, mogą być mandaty

Po zamknięciu stacji przesiadkowej, z czasem pojawiły się nowe znaki zakazu zatrzymywania się. Mimo to kierowcy nadal zostawiają tam auta, by zdążyć na pociąg. Warto pamiętać, że zgodnie z przepisami, lekceważenie oznakowania może skończyć się mandatem w wysokości 100 zł oraz 1 punktem karnym.

Obowiązujący znak nie pozostawia wątpliwości: zatrzymywanie się w zatokach jest zabronione – niezależnie od tego, czy kierowca zostawia auto na 30 minut, 10 godzin czy „tylko na pół minuty”.

Kiedy rozwiązanie? Na razie go nie ma

Choć mieszkańcy liczą na szybkie przywrócenie funkcjonowania stacji przesiadkowej, obecnie nie ma jasnych deklaracji ze strony samorządu, kiedy inwestycja zostanie zalegalizowana. Wygląda na to, że Urząd Gminy na tę chwilę nie wie, jak rozwiązać problem stacji przesiadkowej.