Będą odławiać i zabijać dziki? Wójt chce zdecydowanych działań
W gminie Jabłonna narasta problem dzików, a władze chcą sięgnąć po najbardziej zdecydowane środki. Wójt Jarosław Chodorski wnioskuje o odławianie dzików i ich uśmiercanie. To jednak rozwiązanie, które budzi ogromne emocje wśród części mieszkańców.
Podczas ostatniej sesji Rady Gminy naczelnik Wydziału Ochrony Środowiska Piotr Jenoch poinformował, że w 2025 roku wójt zwrócił się do starosty legionowskiego o odłów 100 dzików wraz z ich uśmierceniem.
To oznacza, że schwytane zwierzęta nie trafią do lasu ani w inne bezpieczne miejsce. Zostaną zabite na miejscu. Powód? ASF, czyli afrykański pomór świń. Obowiązujące przepisy zakazują przemieszczania dzików, więc dawniej stosowane wywożenie ich w inne rejony kraju nie wchodzi już w grę.
Decyzja starosty i odwołanie
Sprawa utknęła jednak w martwym punkcie. Jak poinformował Piotr Jenoch, decyzja starosty legionowskiego zawierała wady prawne, została zaskarżona przez wójta, a Samorządowe Kolegium Odwoławcze uchyliło ją i skierowało do ponownego rozpatrzenia. Na początku stycznia do starostwa zostały wysłane akta tej sprawy.
Skala planów jest jeszcze większa
Wójt działa dwutorowo. Chce, by w ciągu trzech lat liczba dzików w gminie spadła aż o 300 sztuk, dlatego wniosek w tej sprawie trafił już do sejmiku województwa mazowieckiego.
Gmina podkreśla w obu wnioskach, że dziki coraz częściej pojawiają się w pobliżu szkół i miejsc użyteczności publicznej. Zwraca również uwagę na problem bezpieczeństwa mieszkańców.
Koła łowieckie strzelają więcej niż planują
W trakcie sesji padły też zaskakujące dane. Okazuje się, że koła łowieckie działające na terenie gminy i tak odstrzeliwują więcej dzików, niż zakładają ich roczne plany.
Wójt w latach 2023-2025 negatywnie opiniował plany łowieckie właśnie dlatego, że zakładały zbyt małą skalę odstrzałów. Jednocześnie – jak wskazano – jedno z kół strzeliło ponad 170 dzików, znacznie przekraczając założenia.
Są inne metody, ale…
Podczas sesji przypomniano, że istnieją także rozwiązania, które nie wiążą się z zabijaniem zwierząt. Można ograniczać dostęp do jedzenia, pilnując śmieci, montować kosze odporne na przewracanie, edukować mieszkańców czy stosować środki antykoncepcyjne dla dzików.
To jednak działania wymagające czasu i systematyczności. W praktyce – jak wskazują urzędnicy – można dyskutować nad ich skutecznością.
Trudny wybór
Propozycje władz mają poparcie części mieszkańców, którzy mają dość dzików pod oknami. Ale dla innych to decyzja, która budzi sprzeciw i smutek. Bo za liczbami kryją się żywe zwierzęta, które coraz częściej spotykają się z człowiekiem i płacą za to najwyższą cenę. W Jabłonnie trwa dziś nie tylko walka z problemem, ale też spór o to, jak daleko można się posunąć, by go rozwiązać.
Fot. Kurier Jabłonny/pixabay
