Chciał zaszpanować BMW. Drzewo zakończyło popisy 25-latka
Mieszkaniec powiatu legionowskiego wybrał się na „gościnne występy” do sąsiedniego powiatu nowodworskiego. 25-latek za kierownicą BMW postanowił efektownie podriftować. Popis trwał krótko. Auto zatrzymało się na drzewie, kierowca trafił do szpitala, a policjanci wystawili mu słony rachunek.
Wszystko wydarzyło się we wtorek, 4 sierpnia, po godz. 22.00 na ul. Sportowej w Nowym Dworze Mazowieckim. Policjanci dostali zgłoszenie o BMW, które wpadło w poślizg i uderzyło w drzewo. Gdy drogówka pojawiła się na miejscu, szybko wyszło na jaw, że nie był to zwykły wypadek.
Za kierownicą siedział 25-letni mieszkaniec powiatu legionowskiego. Obok niego podróżowała 21-letnia mieszkanka powiatu nowodworskiego.
Drift miał wyglądać efektownie. Skończyło się na drzewie
Z ustaleń policjantów wynika, że kierowca celowo wprowadził BMW w poślizg. Najwyraźniej jednak przecenił swoje umiejętności. W pewnym momencie stracił panowanie nad samochodem i uderzył w drzewo.
25-latek doznał urazu ręki i trafił pod opiekę ratowników medycznych, którzy przewieźli go do szpitala. Jego 21-letnia pasażerka miała znacznie więcej szczęścia – nie odniosła obrażeń.
6500 zł za kilka chwil popisu
Na rozbitym BMW i wizycie w szpitalu konsekwencje się nie skończyły. Policjanci wystawili kierowcy mandat na łączną kwotę 6500 zł, a na jego konto trafiło 20 punktów karnych.
To nie wszystko. 25-latek stracił również prawo jazdy na trzy miesiące. Mężczyzna przyznał się do winy.
„Gościnny występ” mieszkańca powiatu legionowskiego okazał się więc wyjątkowo kosztowny. Chciał podriftować BMW, a zamiast efektownego popisu zaliczył drzewo, szpital i 6500 zł do zapłaty.
Fot. KPP Nowy Dwór Mazowiecki / Policja

