Radny czuje sympatię do dzików, ale ma ochotę je przegonić
Rozkopane trawniki i zniszczone ogródki to coraz częstszy widok na terenie gm. Jabłonna. Dziki pojawiają się w okolicy regularnie, co budzi jednocześnie zainteresowanie i obawy mieszkańców. Temat został poruszony podczas marcowej sesji Rady Gminy, a wypowiedź radnego Radomira Czauderny była bardzo emocjonalna. Z jednej strony czuje sympatię do dzików, a z drugiej strony ma ochotę je… przegonić. Zdradził również, jaki sposób ma na te dzikie zwierzęta.
Radny rozpoczął od kwestii praktycznej, odnosząc się do obowiązujących zasad. – Szanowni Państwo, chciałem się zapytać, jak się zachować w takiej sytuacji, którą mamy na co dzień? Przeczytałem, że nie wolno ich płoszyć, nie wolno przeganiać – mówił Radomir Czauderna.
Przyznał, że obecność dzików nie wywołuje u niego jednej reakcji. – Powiem, że dziki we mnie budzą uczucia przeciwstawne. Z jednej strony ciekawość tych zwierząt, jak one wyglądają. Sympatię nawet – stwierdził.
Zwrócił uwagę na aspekt obserwacyjny i poznawczy. – Widzimy coś innego, coś ciekawego, zwierzę dzikie, które żyje jakby wśród nas – kontynuował.
Niszczą i plądrują
Druga część wypowiedzi radnego dotyczyła skutków obecności dzików. – Gdy plądrują, niszczą. One są nieświadome, chcą żyć, chcą się odżywiać, ale gdy niszczą mienie mieszkańców, gdzie wszystko jest zrobione, zagrabione (…) to wszystko wygląda splądrowane, spustoszone… – żalił się Czauderna.
Radny odniósł się do konkretnych miejsc, gdzie takie sytuacje mają miejsce, podkreślając skalę pracy włożonej przez mieszkańców w utrzymanie swoich posesji.
W dalszej części pojawia się kwestia ograniczeń formalnych. – Mam ochotę, nie ukrywam, mam ochotę je przegonić, wypłoszyć. Czytam, że tego nie mogę robić. To co zrobić, kiedy niszczą mienie mieszkańców? – kontynuował. – Mienie Skarbu Państwa niszczy mienie mieszkańców i to są te przeciwstawne uczucia – dodał.
Radny przytoczył również przykład z własnego doświadczenia. – Jak zatrąbiłem, to dziki odeszły – poinformował.
Głos leśników
Na końcu do sprawy odniósł się nadleśniczy Artur Zakolski. Podkreślił, że dzik pozostaje zwierzęciem dzikim, którego zachowanie może być trudne do przewidzenia, szczególnie w okresie, gdy locha prowadzi młode. W takich sytuacjach kluczowa jest ostrożność i unikanie bezpośredniego kontaktu.
Artur Zakolski zwrócił też uwagę na obowiązujące przepisy dotyczące szkód. Jak zaznaczył, obecnie odszkodowania obejmują wyłącznie straty w uprawach rolnych. W przypadku zniszczeń na terenach prywatnych, takich jak ogródki czy trawniki, nie ma podstaw do ich wypłaty, co oznacza, że mieszkańcy w takich sytuacjach pozostają bez wsparcia systemowego. Najprościej byłoby, gdyby ustawodawca zmodyfikował przepisy.
Fot. Kurier Jabłonny/pixabay
