Iwona Michalska: “Pacjenci chcą się tu leczyć”

- Jeśli ktoś mówi, że w SZPZOZ Jabłonna nic się nie dzieje, jest to bardzo niesprawiedliwe i możliwe, że wynika to z dużej niewiedzy - Iwona Michalska, dyrektor SZPZOZ Jabłonna odpowiada internautom, którzy negatywnie oceniają jakość usług świadczonych przez ośrodki zdrowia w Jabłonnie i Chotomowie. Zapraszamy do lektury wywiadu.

Daniel Szablewski: Od ponad roku pełni pani funkcję dyrektora SZPZOZ Jabłonna. Co w tym czasie udało się zmienić, a czego nie?
Iwona Michalska: A czy mieszkańcy zauważyli coś na plus czy raczej zgłaszają panu, że nic się nie zmieniło? Ciekawią mnie opinie, które docierają do pana.

Tuż przed wywiadem poprosiłem czytelników, aby wypowiedzieli się na Facebooku. Kilkadziesiąt opinii było negatywnych, natomiast jedna albo dwie pozytywne.
Zastanawiam się z czego to wynika, ponieważ moim zdaniem w SZPZOZ Jabłonna zmienia się wiele. Takie sygnały otrzymuję m.in. od naszych pacjentów. Wydaje mi się, że najbardziej miarodajna opinia pochodzi właśnie od pacjentów, którzy korzystają z naszych ośrodków, a nie od mieszkańców, którzy lekarza rodzinnego mają wybranego  gdziekolwiek indziej. Nasi pacjenci mówią, że w rejestracji jest teraz miła obsługa, wszyscy są traktowani jednakowo i mogą dostać się do lekarza bez względu na to, czy mają mandat radnego albo czy są jakąś ważną personą na terenie gminy, powiatu czy województwa. Nawet od radnych na Komisji Społecznej słyszałam, że widzą różnicę, bo wcześniej musieli się przedstawiać, że są radnymi, żeby dostać numerek. Teraz już tak nie jest... Dla mnie jakość obsługi jest bardzo ważna, dlatego przykro mi, że czytelnicy – o których pan wspomina – tego nie widzą i nie doceniają. Równie ważne jest także bezpieczeństwo pacjentów – teraz lekarz ma możliwość umyć i zdezynfekować ręce między pacjentami, natomiast wcześniej nie spełniano wielu wymagań prawnych, np. sanitarno-epidemiologicznych. Posiadanie dozownika na środek dezynfekcyjny to dla mnie jest podstawowa rzecz, która musi być, ponieważ nie chciałabym podczas porady u lekarza zostać zarażona jakąś chorobą. Nie było również kompletnego wyposażenia, jeśli chodzi o zestawy przeciwwstrząsowe. Dlatego właśnie na początku mojej pracy musiałam zająć się spełnianiem wymogów prawnych. Robiłam to, mimo że zakład był zadłużony i nie posiadał na to środków finansowych. Jednak systematycznie, co miesiąc kupowaliśmy nowy sprzęt, aby SZPZOZ stawał się bezpieczny dla pacjentów. Teraz wielu z nich mówi, że chce się tu leczyć, bo wiedzą, że u nas są bezpieczni i że dbamy o to, aby im pomóc, a nie zaszkodzić. Niestety w niewielu placówkach tak się dzieje.

Wróćmy do konkretów.
Wyposażyliśmy pomieszczenia, w których przechowywane są leki, w klimatyzatory. Dzięki temu latem, kiedy jest powyżej 30 stopni Celsjusza, leki są przechowywane w odpowiednich warunkach. Poza tym utrzymujemy umowę z NFZ na podstawową opiekę zdrowotną, stomatologię. Ważne jest to, że są lekarze, którzy kontynuują przyjmowanie pacjentów. Będę to podkreślać, ponieważ jesteśmy małą przychodnią i nie możemy zagwarantować lekarzom takich środków finansowych, jakie są na rynku. W związku z tym mamy mniejszą możliwość ściągnięcia lekarzy. Bywa tak, że jeżeli nasi lekarze zobaczą, że gdzieś indziej mogą zarobić więcej, to odchodzą, bo taki jest rynek. Jednak trzeba podkreślić, że jeśli odejdzie jakiś lekarz, za chwilę jest następny, który przyjmie pacjentów.

Jak często dochodzi do zmian wśród lekarzy?
Kiedy objęłam stanowisko dyrektora, odeszło bardzo dużo lekarzy - trwało to mniej więcej do czerwca. Od tamtego momentu kolejni lekarze pracują nadal. Może wydawać się, że zmiany są częste, ale tak jak powiedziałam, jesteśmy małym ośrodkiem zdrowia, mamy ograniczoną liczbę środków i nie stać nas, żeby utrzymać lekarzy, którzy życzą sobie większe stawki. Dodam, że te zmiany często wychodzą na lepsze, bo nie przychodzą do nas gorsi lekarze aniżeli ci, co byli zatrudnieni. Mam nadzieję, że obecną kadrę utrzymamy dłużej, ale też nie mogę tego zagwarantować.

Wiem, że SZPZOZ chce rozwijać swoją ofertę. Zdradzi pani szczegóły?
Pozyskaliśmy środki unijne na poradnię rehabilitacyjną dla dzieci. Mali pacjenci mogą korzystać z bezpłatnych ćwiczeń fizjoterapeutycznych. Dziecko zakwalifikowane do programu może w nim być nawet do 9 miesięcy. W styczniu z porad skorzystało 60 dzieci, z czego 80% zakwalifikowało się do programu. Myślę, że jest to dobra oferta dla dzieci z naszego terenu, ponieważ na wuefach już nie prowadzi się tego typu zajęć i dzieci tak naprawdę są pozostawione same ze swoimi wadami. Planujemy także uruchomić poradnię ginekologiczną, finansowaną ze środków Urzędu Gminy Jabłonna. Dostaliśmy już środki na zakup aparatu USG - w tej chwili, jeśli nasi pacjenci robią USG na zewnątrz, musimy płacić firmom za takie badania, teraz jednak te pieniądze zostaną u nas. Wracając do dzieci, w szkołach nie było wystarczającego etatu pielęgniarskiego i tak naprawdę to ja zapewniłam etaty pielęgniarskie stosowne do ilości uczniów w placówkach. Dlatego jeśli ktoś mówi, że w SZPZOZ Jabłonna nic się nie dzieje, jest to bardzo niesprawiedliwe i możliwe, że wynika to z dużej niewiedzy osób, które chcą znaleźć powód, żeby tylko coś znaleźć. Ostatnio niektórzy na siłę próbują wyszukiwać w naszych ośrodkach jakieś niedociągnięcia, a tak naprawdę żądają rzeczy, których nie ma w zakresie świadczeń w ramach podstawowej opieki zdrowotnej.

Jak dużo pacjentów odeszło bądź przybyło do gminnych ośrodków?
To jest normalna sytuacja, że pacjenci odchodzą i przychodzą. Zawsze jest tak, że jeśli odchodzą lekarze, a z nimi związani są pacjenci, to również ci pacjenci odchodzą. W ostatnim miesiącu odeszło od nas 9 osób.

Od kiedy pani jest dyrektorem liczba pacjentów jest na plus czy na minus?
Na minus – mamy 100 pacjentów mniej niż w styczniu 2018 roku. Chociaż zdarzyło się, że w kwietniu czy maju przepisywali się do nas pacjenci i mieliśmy 80 osób więcej niż w styczniu. Sytuacja była trudna, ponieważ odchodzili od nas lekarze i wraz z nimi pacjenci. Mam nadzieję, że sytuacja ustabilizowała się.

Czytelnicy narzekają, że nie ma kto leczyć.
Są sytuacje, że dostępność jest ograniczona, ale w naszych ośrodkach jest i tak bardzo dobra porównując z dostępnością do lekarza POZ w innych ośrodkach zdrowia. Myślę nad tym, żeby przyjmował jeszcze jeden lekarz, mimo że teraz mamy już 4. Jeśli znajdzie się dobry kandydat do pracy, to go zatrudnię, tak aby dostępność do specjalistów była szybka.

W ostatnich latach często pojawiały się plotki odnośnie zamykania gminnych ośrodków zdrowia. Domyślam się, że odpływ pacjentów mógł być spowodowany m.in. takimi plotkami.
Słyszałam te plotki nawet w październiku czy listopadzie ub.r. Być może także lekarze odchodzili ze względu na takie plotki? Pytałam urzędników i absolutnie nie mają takich planów. Ja tak samo, ponieważ chciałabym ośrodki w Jabłonnie i Chotomowie utrzymać i zapewnić pacjentom naprawdę dobrą opiekę. W ubiegłym roku złożyłam wniosek do Urzędu Gminy z prośbą, że potrzebuję pozyskać dodatkowe pomieszczenia. W tym roku spotkałam się z radnymi i prosiłam o pomoc chociażby poprzez przebudowę wejść, żebyśmy mieli dwa oddzielne wejścia i tym samym aby jednocześnie mogli przyjmować osoby chore i zdrowe. Przydałby się również remont pomieszczeń i ich unowocześnienie, ponieważ dzięki temu bylibyśmy konkurencyjni na rynku. W tej chwili jak pacjent patrzy na ładnie wyglądającą i dobrze wyposażoną placówkę i nasz ośrodek, to wiadomo który wybierze. Dopiero z czasem może zobaczyć, że gdzieś indziej jest gorsza dostępność do lekarza niż u nas.

Pacjenci narzekają na problemy z numerkami. Dlaczego muszą przychodzić przed otwarciem ośrodka, żeby dostać się do lekarza?
Nie muszą. Jeśli podszedłby pan dzisiaj do rejestracji, powiedział, że potrzebuje wizyty lekarskiej i nie było terminów na dziś, to zostaną panu zaproponowane dni, kiedy taka możliwość jeszcze istnieje. Prowadzimy zapisy nie tylko na dzień dzisiejszy, ale także na inne dni. Jeśli pacjent ma chorobę przewlekłą i potrzebuje tylko monitorowania tej choroby, nie musi mieć wizyty tego samego dnia, to może zapisać się na jutro, pojutrze czy za tydzień... Aczkolwiek liczba zapisów na następne dni też jest ograniczona, ponieważ zawsze zostawiamy kilka miejsc na dany dzień. Robimy to z myślą o pacjentach, którzy źle się czują tego samego dnia lub poczują się źle wieczorem dzień wcześniej.  Tylko, że wtedy pacjent musi do nas przyjechać i dostać numerek. Chociaż czasami zdarza się, że np. o godz. 11 są jeszcze wolne miejsca. Można też zadzwonić do rejestracji od godz. 8.00 i w ten sposób pacjent także ma możliwość dostać się na wizytę. Nie ma czegoś takiego, od kiedy tu jestem, że pacjent musiał przyjść, odstać swoje niejednokrotnie na mrozie, żeby dostać się tego samego dnia na wizytę.

Internauci piszą, że muszą stać w kolejkach...
Stoją tylko ci, którzy chcą mieć wizytę tego samego dnia, ale nie ma innej możliwości.  Jeśli pacjentowi zależy na wizycie, musi podjąć jakieś kroki. Pacjent przyjeżdża i może  zapisać się na wizytę, ale dzięki temu ma wizytę tego samego dnia. Jeżeli jednak nie potrzebuje wizyty w dniu dzisiejszym, to może zatelefonować o dowolnej godzinie i panie zaproponują mu jakiś termin.

Osoby, które mają grypę i 39 stopni też muszą odstać swoje, żeby dostać się tego samego dnia?
Mogą być zapisane przez inne osoby. Mogą poprosić współmałżonka, sąsiada czy inną osobę. Można też zadzwonić o godz. 8.00 i być może jeszcze będą miejsca.

Czytelnicy poruszają również temat recept.
Została zatrudniona pielęgniarka, która wypisuje recepty, żeby pacjenci mogli je szybko uzyskać. Często pacjenci zapominają, że kończą się im leki, przychodzą w ostatniej chwili i lekarz musi poświęcić czas na receptę, zamiast przyjąć chorego. Planuję zatrudnić jeszcze jedną pielęgniarkę, która będzie miała takie uprawnienia.

Ile czasu trzeba czekać na receptę?
Jeden, może maksymalnie dwa dni. Oczywiście nie licząc weekendów, bo POZ wtedy nie pracuje. Z reguły panie z rejestracji pytają pacjentów, na kiedy potrzebują recepty.

Planuje pani zatrudnić zastępcę dyrektora ds. medycznych?
Oczywiście, jestem w trakcie przygotowywania dokumentów. To już tylko kwestia powołania komisji i będziemy mogli powołać dyrektora ds. lecznictwa.

To jest wymóg?
Tak, ale to nawet nie chodzi o wymóg. Chciałabym mieć lekarza, który będzie merytorycznie rozmawiał z lekarzami albo pacjentami, jeśli będą mieli jakieś zastrzeżenia do pracy lekarza. Od dawna myślałam o powołaniu zastępcy.

Czy SZPZOZ Jabłonna stać na zatrudnienie drugiego dyrektora?
Nawet jeżeli nie stać, to jest to wymaganie prawne i muszę to zrobić. Są pewne wymogi dla publicznych ośrodków zdrowia i mimo że są bardzo małe, to i tak muszą spełniać takie same wymagania, jak ogromne jednostki publiczne.  To nie musi być lekarz zatrudniony na pełen etat jako zastępca dyrektora, to może być lekarz pracujący w SZPZOZ pełniący funkcję zastępcy na dziesiąta część etatu.

Dziękuję za rozmowę.

4 komentarzy do “Iwona Michalska: “Pacjenci chcą się tu leczyć”

  • 26 lutego 2019 at 22:48
    Link

    “Nawet od radnych na Komisji Społecznej słyszałam, że widzą różnicę, bo wcześniej musieli się przedstawiać, że są radnymi, żeby dostać numerek. ”
    x
    Co to za radny, który wykorzystywał swoją funkcję społeczną? I teraz jest nadal radnym? Takie osoby nie powinny pełnić mandatu społecznego! Poprosimy o nazwiska!

    Odpowiedz
    • 27 lutego 2019 at 07:58
      Link

      Radni nie muszą się już przedstawiać, ponieważ pierwsze szkolenie personelu polegało na rozpoznawaniu radnych z gęby, nazwiska i ksywki. Postęp.

      Odpowiedz
  • 27 lutego 2019 at 04:06
    Link

    jeśli ten radny przychodził za czasów bytności tej pani to może być dajmy na to tylko pan……….wtedy był jeszcze nieznanym radnym ale teraz to cho cho choooo wszyscy wiemy i bez przedstawiania się o kogo chodzi 😉

    Odpowiedz
  • 27 lutego 2019 at 09:02
    Link

    Jedna wielka “ściema” !!! Fałszywe oczernianie poprzedniego dyrektora. Wychwalanie samej siebie. Niepochlebne opinie pacjentów bagatelizowane , a skargi pisemne ukrywane. Zarzuty dotyczące zagrożenia zdrowia i życia pacjentów w latach poprzednich są oburzające. Jak łatwo tej dyrektorce przychodzi opluwać tych ,których już nie ma. Jakoś nie słyszałam w minionych latach o zarazie wywołanej przez lekarzy zatrudnionych w tych ośrodkach!!! Kontrole Sanepidu nie wykryły zagrożenia? Bzdury i kłamstwa !!!!!!!!!!!!!!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *